Skocz do zawartości


tablety.pl
Zdjęcie
- - - - -

Remake




  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
4 odpowiedzi w tym temacie

#1 Shake

Shake

    Medium Rank

  • Użytkownicy +
  • 344 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:mind your own business :)

Napisano 14 08 2008 - 17:18

Jaki jest wasz stosunek do owych remake'ów? Ja wprawdzie nie wiem na jakich zasadach odbywa się ich kręcenie, ale dla mnie to najzwyczajniejszy w świecie plagiat.

Powszechnie uważa się, że górą zawsze jest dzieło pierwotne. I to się najczęściej sprawdza, bo dla mnie osobiście to co amerykanie zrobili z The Ring, czy większością japońskich horrorów jest profanacją dzieł wybitnych. Dobrym przykładem jest też Dark Water, czy Klątwa...

Istnieje też druga strona medalu, bo gdyby nie owe amerykańskie "kopie", to społeczeństwo USA (i nie tylko, bo w Polsce też średnio jest z tymi azjatyckimi i nawet eurpoejskimi filmami) nie usłyszałoby o naprawdę znakomitych tytułach. Zdarza się również, że powielony obraz jest lepszy bądź też na równym poziomie, co pierwowzór. Osobiście coś takiego zauważyłem w kilku filmach. Jednym z nich jest remake Piekielnej gry rodem z Hongkongu, czyli Infiltracja z Mattem Damonem. Do tych ciekawych remake'ów należą też m.in. nowa Włoska robota, Vanilla Sky, nawet Człowiek z blizną z Alem Pacino to remake!

Generalnie, są plusy i minusy. Gdyby wyliczyć z tego średnią, wyszłoby że takich praktyk powinno się zabronić, ale osobiście mogę uznać kopie. Zwłaszcza dla tych kilku dobrych pozycji, a przecież te słabe zawsze można pominąć :P

#2 kambo

kambo

    Expert Rank

  • Użytkownicy +
  • 2503 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:z planety Ziemia

Napisano 14 08 2008 - 18:18

Nie mam nic przeciwko! Remake daje tworcom mozliwosc innego spojrzenia na dana historie, opowiedzenia jej po swojemu, zaopatrzenia filmu np. w efekty specjalne niedostepne przy tworzeniu pierwowzoru, itd. itp.
Kolejna zaleta to fakt, ze gdyby nie remakie made by USA wiele tytulow rodem z Azji byloby zupelnie nieznanych. Pozatym zawsze istnieje prawdopodobienstwo ze remake - nawet jezeli bedzie gorszy od oryginalu - bedzie przyzwoitym filmem wartym obeejrzenia.


Jaki jest wasz stosunek do owych remake'ów? Ja wprawdzie nie wiem na jakich zasadach odbywa się ich kręcenie, ale dla mnie to najzwyczajniejszy w świecie plagiat.

I tu sie nie zgodze. W przypadku remake'ów nie mozna moim zdaniem mowic o plagiacie bo nikt tu nic nie kradnie ani nie ukrywa podobienstw.....co wiecej podobienstwa miedzy wersjami sa nieuniknione a nwet zamierzone.

Krotko mowiac ja jestm na TAK i nie widze w tym "procederze" nic zlego!

#3 Shake

Shake

    Medium Rank

  • Użytkownicy +
  • 344 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:mind your own business :)

Napisano 14 08 2008 - 18:45

No nie wiem, czy to też takie w porzadku. Ktoś się narobi, napisze scenariusz, a później ktoś to tylko przegra po swojemu. To tak jakby ktos przetłumaczył film, a inna osoba po prostu zmieniła kolejność wyrazów, czy też użyła synonimów. Podobieństwo jest takie same, bo i tu i tu forma zostaje taka sama, podobieństw się nie ukrywa... W remake'ach nie ma nic w stylu "Based on X by Y" i to mnie denerwuje. Moim zdaniem powinien być jakiś procent z zysków dla prawdziwego twórcy, coś na zasadzie zadośćuczynienia za nadszarpane prawa autorskie.

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że w kinematografii nie używa się słowa plagiat (bo poniekąd jego synonimem jest remake :P), ale z moralnego punktu widzenia nie jest to wcale takie fair na jakie mogłoby wyglądać. I myślę, że każdy twórca filmów wychodzi z podobnego założenia.

#4 kambo

kambo

    Expert Rank

  • Użytkownicy +
  • 2503 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:z planety Ziemia

Napisano 15 08 2008 - 11:04

Niech ktos mnie poprawi jezeli sie myle ale o ile mi wiadomo, to kazdy remake (a przynajmiej ogromna ich wiekszosc) jest zaopatrzona we wlasny scenariusz, ktory oczywiscie bazuje na oryginale. W tej branzy nikt nie jest na tyle glupi zeby sobie przywlaszczyc cudzy pomysl na film. Tak samo jak nikt nawet nie probuje ukrywac ze jakis film bazuje na jakiejs ksiazce....

Jezeli chodzi o kase to nie wiem jak oni tam sie dziela w hollywood ale jestem przekonany, ze autor oryginalu dostaje swoja dzialke za wyrazenie zgody na nakrecenie ramake'a. No chyba ze dotyczy to filmu/scenariusza do ktorego prawa autorskie wygasly (a to dzieje sie chyba po 50 latach....nie wiem dokladnie)

Zgodze sie natomiast z tym, ze na koncu filmu, czarno na bialym powinno byc napisane, ze jest to remake filmu XYZ. To nie jest wprawdzie ukrywane ale zwykly widz czesto sobie z tego nie zdaje sprawy.

#5 Shake

Shake

    Medium Rank

  • Użytkownicy +
  • 344 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:mind your own business :)

Napisano 18 08 2008 - 00:30

Teraz tak trochę z innej beczki. Szukając informacji nt. robienia remake'ów na angielskiej Wiki, natknąłem się na całkiem ciekawą listę filmów "skopiowanych". Całość w języku angielskim, ale tytuły łatwo można sprawdzić wybierając język polski bądź wklepując angielską nazwę do wyszukiwarki.

Lista remake'ów od A do M
Lista remake'ów od N do Z

Niech ktos mnie poprawi jezeli sie myle ale o ile mi wiadomo, to kazdy remake (a przynajmiej ogromna ich wiekszosc) jest zaopatrzona we wlasny scenariusz, ktory oczywiscie bazuje na oryginale. W tej branzy nikt nie jest na tyle glupi zeby sobie przywlaszczyc cudzy pomysl na film. Tak samo jak nikt nawet nie probuje ukrywac ze jakis film bazuje na jakiejs ksiazce....


Tak, ma własny scenariusz, ale jeśli on w dużej mierze bazuje na poprzednim, to powinno być to odnotowane, a nie o wszystkich filmach wiemy, że są kopiami. Jestem w stanie zrozumieć pominięcie wersji pierwotnej w napisach końcowych tylko i wyłącznie wtedy, gdy nie jest to autorski scenariusz, tylko już wcześniej bazował na jakiejś książce, przedstawieniu. Ja jako autor podstawowej wersji, czegoś nowego chciałbym pozostać autorem do końca, a nie do czasu aż ktoś nakreśli nowy scenariusz na podstawie mojego, autorskiego.

Jeśli chodzi o prawa autorskie, to się nie orientuję, ale to powinno być na tej samej zasadzie jak tłumaczenie książek. Zależnie od umowy, albo na stałe sprzedaję prawa autorskie do mojego tłumaczenia, albo np. na 5 lat czy to jakiejś wytwórni, czy osobie prywatnej. I albo później od niej kolejna osoba miałaby prawo odkupić licencję, albo znów ode mnie. Ale skoro filmowcom to pasuje, to ja się nie będę kłócił. Po prostu dla mnie niezrozumiane jest to, że w kinematografii wszystko jawnie się plagiatuje (pomysły na filmy, plakaty, etc.).




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych