Skocz do zawartości


tablety.pl
Zdjęcie
- - - - -

Will Smith - najbardziej wartosciowa gwiazda Hollywood




  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
Brak odpowiedzi do tego tematu

#1 kambo

kambo

    Expert Rank

  • Użytkownicy +
  • 2503 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:z planety Ziemia

Napisano 20 05 2009 - 10:06

Will Smith znalazł się na 1 miejscu listy "100 najbardziej wartościowych gwiazd Hollywood" opublikowanej przez amerykański magazyn "Forbes". Tygodnik poprosił 157 przedstawicieli branży rozrywkowej w 9 krajach świata (reżyserów, producentów, dystrybutorów, etc.) aby ocenili ponad 1400 hollywoodzkich aktorów pod kątem ich zdolności do zagwarantowania kasowego sukcesu filmu. Oceniano w skali 0-10.

Will Smith zdobył 10 punktów!!! Jest on jedynym aktorem w historii, którego każdy z 8 kolejnych filmów zarobił ponad 100 mln dolarów.
Tuz za nim, z wynikiem 9,89 pkt. znaleźli się Johnny Depp, Leonardo DiCaprio, Brad Pitt i Angelina Jolie.

Pierwsza 10-ka:

1. Will Smith
2. Johnny Depp
3. Leonardo DiCaprio
4. Angelina Jolie
5. Brad Pitt
6. Tom Hanks
7. George Clooney
8. Denzel Washington
9. Matt Damon
10. Jack Nicholson

Pełną wersję listy możecie sobie obejrzeć TUTAJ


WILL SMITH


źródło: fdb.pl


Dołączona grafika

Will Smith, a właściwie Williard Christopher Smith Jr. urodził się 25. września 1968 roku. Wtedy to właśnie rozpoczął swą wędrówkę pomiędzy wieloma płaszczyznami rozrywki, efektem której dnia dzisiejszego prestiżowe dzienniki nazywają go najpotężniejszym aktorem na świecie. Dlaczego? Czy słusznie?


MŁODOŚĆ

Will urodził się w Filadelfii, a jego rodzice wiedli dość spokojne, ustatkowane życie. Nie wywodził się z biednej rodziny targanej nieustannymi problemami, sam również od nich stronił. Jego matka pracowała w administracji szkoły z internatem, a ojciec był inżynierem chłodnictwa. Smith nie sprawiał problemów jako dziecko, uczył się dobrze, był sympatyczny i przyjazny, dzięki czemu już w szkole zyskał sobie przydomek Prince, czyli książę. Wieść głosi, że wyniki aktora w nauce były na tyle dobre, że po zakończeniu liceum, zaproponowano mu nawet stypendium na słynnym Massachusetts Institute of Technology. Smith, choć jak sam przyznaje, przy odpowiednich działaniach, prawdopodobnie dostałby się na uczelnie, nie miał zamiaru iść na studia. W trakcie liceum zawarł nowe znajomości, ostatecznie jego ksywka przekształciła się w The Fresh Prince, a jak to każdy nastolatek, szybko znalazł sobie swoje zamiłowania.

Jego wyborem padła muzyka, a dokładniej rap. Podczas jednej z licealnych imprez, poznał on Jeffa Townesa (znanego pod przydomkiem DJ Jazzy Jeff). Obaj panowie założyli w końcu zespół pod bardzo prostą nazwą DJ Jazzy Jeff & The Fresh Prince, który okazał się niespodziewanym sukcesem, a w roku 1989, za piosenkę Parents Just Don't Understand, raperzy otrzymali nawet nagrodę Grammy. Tak właśnie rozpoczęła się...

Dołączona grafika


KARIERA

W sferze muzyki, Will Smith odnosił sukcesy zarówno w zespole oraz jako artysta solowy. Dwa jego pierwsze albumy solowe pokryły się multi-platyną, jednak potem nastąpiło lekkie załamanie formy muzycznej, efektem czego wytwórnia Columbia Records rozwiązała z nim umowę.

Zanim jednak się to stało, na fali pierwszych sukcesów zespołu, artysta zaczął nadmiernie szaleć z zarobionymi pieniędzmi, przez co jakiś czas później prawie zbankrutował, kiedy przyszedł czas wyrównania zeznań podatkowych. Był to rok 1990 i w obliczu nadchodzących wielkich kłopotów, rękę do Smitha nieoczekiwanie wyciągnęła... telewizja NBC.


TELEWIZJA

Tak właśnie rozpoczęła się migracja pomiędzy muzyką a filmem. Stacja NBC podpisała z Willem kontrakt i tak właśnie powstał serial "The Fresh Prince of Bel-Air", który oparto na samym aktorze. Serial okazał się sukcesem, a zakończył się na szóstym sezonie. Był to zasadniczo jedyny serial, w którym Smith wziął większy udział, bowiem tuż po nim przeniósł się w świat filmów.

Dołączona grafika


FILM

Również i tu długo nie musiał czekać na sukces. Chociaż po raz pierwszy krytycy odnotowali jego udział w filmie "Szósty stopień oddalenia", to widzowie wyraźniej dostrzegli go po występie w "Bad Boys", czym otworzył sobie furtkę do kolejnych sukcesów. Nadeszły one wkrótce potem, ponieważ już w kolejnych dwóch filmach, które okazały się hitami dwóch kolejnych lat, a mianowicie: "Dzień Niepodległości" w roku 1996 oraz "Faceci w czerni" z roku 1997. Smitha doceniono szczególnie za rolę w tym drugim, lecz z racji olbrzymiego sukcesu obydwóch filmów, do Willa trochę mimowolnie przylgnęła etykietka aktora komercyjnego.

I chociaż jednym się to podobało, a drugim nie to efekt tego był tylko jeden. Producenci zaczęli widzieć w aktorze możliwość zarobienia i wiedzieli, że film z Willem Smithem zanotuje dobre otwarcie na rynku. Nie mylili się, a działo się tak dlatego, że sylwetka aktora zdawała się działać równie dobrze i elektryzująco na wszystkich, bez różnicy na polu rasowym, płciowym czy wiekowym.

Kolejne znaczące role aktora to Wróg publiczny z 1998 roku oraz "Bardzo Dziki Zachód", młodszy o rok. Mało kto wie, że to właśnie dla roli w tym drugim filmie, Will Smith odrzucił propozycję roli Neo w Matriksie. Pomimo słabych wyników Wild Wild West, podczas gdy Matrix osiągnął już status dzieła kultowego, Smith zawsze zapewniał, że nie żałuje swojej decyzji, jednocześnie przyznając, że i tak nie zagrałby Neo lepiej niż to zrobił Keanu Reeves.

Kolejny przełom to rola Muhammada Aliego w filmie "Ali" z 2001 roku. Rola to o tyle znacząca, że przyniosła aktorowi pierwszą z dwóch nominacji do Oskara. Drugą nominację, Smith dostał za udział w filmie "W pogoni za szczęściem" z roku 2006. Przed tym jednak status aktora nieustannie rósł poprzez udział w dwóch sequelach: "Faceci w czerni II" , "Bad Boys II" oraz produkcjach takich jak: "Ja, robot", "Hitch: Najlepszy doradca przeciętnego faceta" czy choćby za udzielenie głosu do filmu "Rybki z ferajny".

Po roku 2006, aktora mieliśmy okazję oglądać w takich hitach jak "Jestem legendą", "Hancock" czy "Siedem dusz". Każdy z wyżej wymienionych filmów odnosił niebywały sukces, co zdaje się tylko potwierdzać teorię, że Will Smith jest istnym filmowym królem Midasem, a czego się nie dotknie, obraca się w złoto.

Aktor w sumie podczas swej dotychczasowej kariery zebrał już cztery nominacje do Złotych Globów, dwie nominacje do Oskara, wygrał również kilka nagród Grammy oraz innych pomniejszych. Jako jedyny aktor w historii, zapewnił ośmiu swoim kolejnym filmom wpływy ponad 100 milionów dolarów. Warto również odnotować fakt, że osiem kolejnych filmów, w których grał główną rolę, notowało swe otwarcia na pierwszym miejscu w amerykańskim Box Office. Tego również nikt wcześniej nie dokonał.

Jego kariera pędzi od około dwudziestu lat w szalonym tempie i nie tylko zdaje się nie zwalniać, lecz wciąż przyspieszać. Sam prezydent USA, Barack Obama, stwierdził że jeśli ktokolwiek miałby go zagrać, to właśnie Will Smith. W którymś z wywiadów stwierdził nawet, że rozmawiali już o takiej ewentualności, a sam aktor wydaje się być tym bardzo zainteresowany. Zdaje się, że nic nie jest w stanie zaszkodzić temu aktorowi. Ale czy na pewno?


POZA KAMERĄ

Will Smith był żonaty dwukrotnie. Ma troje dzieci. Pierwszy syn, Williard Smith III, zwany również Treyem, pochodził z pierwszego małżeństwa aktora z Sheree Smith, które zakończyło się rozwodem w 1995 roku. Po raz drugi, aktor ożenił się dwa lata później z aktorką Jadą Pinkett. Z tego małżeństwa, aktorzy posiadają dwoje dzieci, syna Jadena oraz córkę Willow . Obydwoje zdają się iść w ślady swych rodziców. Młody Jaden Smith wystąpił z ojcem w filmie "W pogoni za szczęściem", po czym odnotował rolę w filmie "Dzień, w którym zatrzymała się Ziemia". Razem z Jackie'em Chanem wystąpi również w remake'u popularnego Karate Kid.

Willow Smith zaś wystąpiła z tatą w "Jestem legendą".

Jedyne, co może rzucać światło na aktora w ostatnich czasach, to jego przesądy religijne. Choć sam otwarcie deklaruje, że jest Chrześcijaninem, zaraz później stwierdza, że jest otwarty na wszystkie religie i pragnie nauczyć się z nich jak najwięcej. Zapewnia o swojej tolerancji względem innych. Jednak to czym innym zdaje się niepokoić rzesza jego fanów, a mianowicie jego powiązaniami ze scjentologią. Sekta owa wydaje się być ostatnio modna wśród gwiazd filmowych, również Smith był w pewnych wielkościach zamieszany w jej sprawy. Póki co jednak bardzo jasno się od tego odcina, tłumacząc się jedynie chęcią nauki, choć ton jego wypowiedzi zdaje się sugerować co innego:

Uważam po prostu, że mnóstwo idei w scjentologii jest naprawdę wspaniałych w sensie niereligijnym. 98% z tych idei pokrywa się z tymi, które widzimy w Biblii. Nie uważam po prostu, że jeśli ktoś "ducha" nazywa "thetanem", to słowo w jakimkolwiek stopniu zmienia swoje znaczenie.

Po czym dodaje:

Jestem Chrześcijaninem. Ale również uczniem wszystkich religii. Szanuję wszystkich ludzi i ścieżki, jakie sobie obrali.


PODSUMOWANIE

Wydaje się, że w dobie dzisiejszych priorytetów i zachowań, mimo wszystko Will Smith prezentuje się na tle innych iście nieskazitelnie. Niewiele można mu zarzucić, poza tym, że każdy swój film skazuje na sukces, a w przeszłości podobnie czynił ze swą twórczością muzyczną.

Oczywiście, znajdą się tacy, którzy porównując go do tytanów kina, skażą go tym samym na zaściankowośc i zaszufladkują w pojęciach komercyjności. Prawda jest jednak taka, że aktor, który przyciąga ludzi do kina niezależnie od roli, jaką gra – czy to komediowej, czy to sci-fi czy prawdziwie dramatycznej – musi zyskać należne mu miano.

Will Smith zyskał to miano w oczach wielu prestiżowych magazynów, takich jak Forbes czy New York Times. I chociaż nierzadko zdarza nam nie zgadzać się z opiniami dziennikarzy i krytyków, to osobiście w tym przypadku, nie mam nawet zamiaru polemizować.




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych