Skocz do zawartości


tablety.pl
Zdjęcie

Wolność sieci...




  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
30 odpowiedzi w tym temacie

Ankieta: Czy Twoim zdaniem sciąganie filmów/muzyki/softu z netu to kradzież?

Czy Twoim zdaniem sciąganie filmów/muzyki/softu z netu to kradzież?

Nie możesz zobaczyć wyników tej ankiety dopóki nie oddasz głosu. Proszę zaloguj się i oddaj głos by zobaczyć wyniki.
Głosuj Goście nie mogą oddawać głosów

#16 Krzychoo

Krzychoo

    Medium Rank

  • Użytkownicy +
  • 247 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Warszawa

Napisano 22 12 2005 - 23:33

Ciekawy artykuł dotyczący mitów związanych z ściąganiem filmów:

Utrzymanie domeny publicznej, sfery niekomercyjnej wymiany dobrami kultury leży w żywotnym interesie społeczeństwa. Musi być równowaga pomiędzy prawem artysty do wynagrodzenia a prawem widza do obejrzenia filmu za rozsądną cenę - pisze Jarosław Lipszyc

Tyle że jeśli twórcy i wydawcy są poszkodowani, to na własne życzenie - tak naprawdę nie mają oni dla internautów żadnej pozytywnej propozycji. Propozycja "umowy społecznej", jaką Gutek skierował do internautów ("Zaprzestańcie wymiany filmami, a my będziemy je wydawać na DVD"), nie jest poważną próbą rozwiązania problemu. Wydawcy, zasłaniając się interesem twórców, bronią swoich przestarzałych modeli biznesowych i nie mają chęci, by zaspokoić potrzeby odbiorców. Te potrzeby to filmy w formie cyfrowej łatwo dostępne w sieci. Argumenty Gutka to pouczająca kolekcja mitów, jakimi od dawna posługuje się przemysł audiowizualny w obronie swoich interesów. Mity te bardzo skutecznie rozbiera Lawrence Lessig w książce "Wolna kultura" wydanej w zeszłym roku po polsku przez WSiP. Polecam jej lekturę: dostępna jest także w sieci, za darmo i legalnie, pod adresem http://www.futrega.org/wk/.

Mit pierwszy: Ściąganie filmów z sieci jest niemoralne

Ściąganie filmów z sieci w wielu przypadkach jest legalne i moralnie chwalebne. Pomijanie tych przypadków milczeniem jest charakterystyczne: dzięki powtarzaniu słowa "kradzież" próbuje się nas przekonać, że kopiowanie jest czynem zawsze i bezwzględnie złym. Tymczasem prawo nie bez powodu gwarantuje nam możliwość robienia kopii bezpieczeństwa, kopiowania dzieł kultury na użytek krewnych i znajomych, udostępnianie ich w bibliotekach i wypożyczalniach wideo. Gdybyśmy nie mieli tych praw, kultura uległaby stagnacji.

Interesujący spór toczył się niedawno na łamach "Rzeczpospoiltej": prawnicy zastanawiali się, czy w świetle polskiego prawa wymiana plikami w sieciach peer-2-peer jest legalna. Spór pozostał nierozstrzygnięty, choć logiczne wydaje się twierdzenie Piotra Waglowskiego, że nielegalne jest udostępnianie (czyli publikacja), natomiast samo ściąganie karalne nie jest.

Nie jest także - do czego niektórzy chcieliby nas przekonać - niemoralne. Poprzez wrzucenie do jednego worka piratów sprzedających płyty na bazarze i ludzi wymieniających się filmami wydawcy chcą nas przekonać, że jedynym moralnym sposobem na zapoznawanie się z dziełami kultury jest zakupienie ich na fizycznym nośniku i niedzielenie go z nikim.

Należy ścigać "biznesmenów" próbujących zarobić bez zapłacenia twórcom. Wymianę niekomercyjną, na której nikt nie zarabia, należy zostawić w spokoju. Kultura jest żywym organizmem, w którym wymiana informacji jest kluczowa. Jeśli zwiększa się bariery dostępu do kultury, to siłą rzeczy ogranicza się twórczy potencjał społeczeństwa i uderza w najbardziej kreatywne jednostki. Obniżanie barier dostępu jest dla kultury tak samo ważne jak wynagradzanie autorów.

Mit drugi: Wydawcy nie sprzedają ambitnych filmów, bo ściąganie ich z sieci zniszczyło rynek

Według Gutek Filmu nie można w Polsce dystrybuować filmów Wellsa, Godarda czy Sokurowa, bo ci, którzy mogliby te filmy ewentualnie obejrzeć w kinie lub kupić, już dawno ściągnęli je z sieci. Ale dystrybutor myli skutek z przyczyną - to właśnie brak oferty zmusza miłośników kina artystycznego do szukania filmów w serwisach p2p - filmów, których jakość obrazu i dźwięku jest niewiadomą, legalność stoi pod znakiem zapytania, a poszukiwanie jest katorgą. Próby ograniczenia tego zjawiska bez propozycji pozytywnej to walka z wiatrakami.

Mit trzeci: Gdyby filmów nie ściągano z sieci, dystrybutorzy komercyjni zapewniliby nam wszystko, czego potrzebujemy

Żaden dystrybutor nie jest w stanie zapewnić na bieżąco dostępu do produkcji kina światowego. Po prostu tych filmów jest zbyt dużo. Dostęp do indyjskich filmów klasy B, niszowych amerykańskich dokumentów i południowoafrykańskich seriali - razem z polskim tłumaczeniem - jest możliwy tylko dzięki sieciom komputerowym i armii społecznie pracujących tłumaczy. Zlikwidowanie sfery niekomercyjnego dzielenia się filmami spowoduje zubożenie kultury, ograniczenie jej do oferty komercyjnej. Żaden wydawca nie przetłumaczy i nie udostępni filmu, który obejrzy w Polsce sto osób. Entuzjaści - jeśli im pozwolić - zrobią to z rozkoszą.

Mit czwarty: Osoby ściągające filmy z sieci za darmo nie chodzą do kina ani nie kupują płyt

To bardzo poważne oskarżenie - to z niego biorą się astronomiczne wyliczenia "strat", jakie poniósł przemysł z powodu "piractwa". Tymczasem badania wskazują na coś wręcz przeciwnego - użytkownicy serwisów p2p na dzieła kultury wydają więcej niż ci, którzy z nich nie korzystają. Z tegorocznych badań brytyjskiej firmy The Leading Question wynikło, że statystyczny brytyjski użytkownik sieci p2p wydawał na muzykę ponad pięć funtów miesięcznie, w porównaniu z nieco ponad funtem, jaki wydał jego kolega zdobywający muzykę wyłącznie w sklepach. Realia przemysłu filmowego są trochę inne, bo większą rolę odgrywa w nim dystrybucja kinowa. Tutaj jednak publiczność - według danych Ministerstwa Kultury - od 1995 r. stale rośnie pomimo rozwoju internetu, a kino artystyczne ma stałą, wierną widownię.

Mit piąty: Ceny DVD byłyby niższe, gdyby wszyscy je kupowali

Płyta DVD kosztuje w sklepie od 40 do 80 zł. Z tych pieniędzy - jak twierdzi sam Gutek - zaledwie niewielka część trafia do artystów i producentów. Reszta to koszt produkcji nośnika i opakowania, marża sprzedawcy i dystrybutora, wreszcie koszt niesprzedanych egzemplarzy. Przy tak nieefektywnym modelu biznesowym wysokie ceny są nieuniknione. Monopol - jakim jest prawo autorskie - likwiduje konkurencję, co pozwala wydawcy ustalić cenę na poziomie optymalnego zysku. Tym samym jednak "gubi" klientów, którzy byliby skłonni kupić produkt, ale za niższą cenę.

Popularność płyt DVD sprzedawanych z pismami za 10 zł świadczy o tym, że klienci chcą kupować filmy na płytach - byle ich cena była przyzwoita. Prośba, byśmy kupowali drogie płyty, a one potem potanieją, to demagogia. Rynek ma swoje prawa - wystarczy zaoferować tanie, a kupcy się znajdą. Tyle że wtedy niekoniecznie zyski będą większe, o czym wiedzą wydawcy.

Mit szósty: Jedyną alternatywą dla nielegalnego ściągania filmów z sieci są płyty DVD

Kiedy Roman Gutek mówi o wprowadzaniu nowych filmów, zawsze mówi o płytach DVD. Tymczasem płyty DVD są - niezależnie od ceny - w epoce internetu rozwiązaniem niesatysfakcjonującym. Żeby kupić płytę, trzeba udać się do sklepu lub zamówić ją w sklepie internetowym. Jeśli nie mieszkamy w dużym mieście, pozostaje nam wyłącznie druga metoda. Taka płyta kosztuje dodatkowo 7-12 zł za przesyłkę.

Producenci audio także bali się sprzedaży przez internet, aż w końcu zaryzykowali - i sklepy z muzyką okazały się ogromnym sukcesem. Co ciekawe - w badaniach zaledwie 2 proc. klientów iTunes Music Store jako powód zakupu wskazało legalność plików. Resztę przekonała szybkość, pewność jakości i łatwość obsługi serwisu. Dopóki dystrybutorzy filmowi nie zaczną sprzedawać filmów w formie cyfrowej, do ściągnięcia na dysk, bez obostrzeń DRM (Digital Rights Management) wymuszających stosowanie konkretnych programów i ograniczających możliwość korzystania z filmu - dopóty nie mogą liczyć na zainteresowanie internautów swoją ofertą.

Internetowy sklep z filmami może działać w USA czy Australii, byle akceptował karty kredytowe. Serwisy z napisami staną się jego naturalnym uzupełnieniem. Ta propozycja jednak dla Gutek Filmu nie jest interesująca, bo firma ta jest pośrednikiem. Ten nie będzie już potrzebny, skoro pieniądze trafią wprost do producenta i artystów.

Mit siódmy i najważniejszy: Świat, w którym nie można byłoby w trzy sekundy znaleźć polskich napisów do każdego filmu, jest światem lepszym

Społeczeństwo informacyjne jest - jak nazwa wskazuje - społeczeństwem, w którym można szybko i skutecznie, na skalę globalną wymieniać informacje. Tylko ci, którzy mają dostęp do informacji, mają w nim szansę. Żaden pasjonat nie porozmawia o najnowszym filmie Bertolucciego na forum włoskich kinomanów, jeżeli będzie czekał, aż ktoś wreszcie ten film sprowadzi. Świat lepszy to świat, w którym dzięki sieci dostęp do filmów jest szybki, łatwy i tani, a pieniądze trafiają do artystów, a nie łańcuszka pośredników. Dystrybutorzy proponują nam coś odwrotnego. I grożą palcem niegodzącym się na warunki stawiane przez wydawców, którzy dzięki monopolowi dyktują zasady i ceny dostępu do kultury.

Utrzymanie sfery niekomercyjnej wymiany dobrami kultury jest w żywotnym interesie społeczeństwa. Musi być równowaga pomiędzy prawem artysty do wynagrodzenia a prawem widza do obejrzenia filmu za rozsądną cenę. Ta równowaga jest naruszona na korzyść producentów i dystrybutorów. Stawianie kolejnych finansowych, prawnych i technologicznych barier w dostępie do kultury jest pogarszaniem sytuacji. I skończy się nie - jak chciałby Roman Gutek - zwiększeniem zamożności i możliwości przemysłu filmowego, ale uniemożliwieniem dostępu tym najmniej zamożnym i zaradnym oraz skryminalizowaniem działań tych najbardziej kreatywnych i chcących poznawać. Jeśli producenci i dystrybutorzy będą dalej zamykać oczy na postęp technologiczny i potrzeby klientów, to mogą do tego doprowadzić. Ale niech nam nie wmawiają, że nasze postępowanie jest nieetyczne.


Always look on the bright side of life...


#17 Sosek

Sosek

    Very Good Rank

  • Użytkownicy +
  • 1558 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Bielanbyn

Napisano 23 12 2005 - 00:07

proponuję porównać ceny wersji windowsa XP - HE u nas i PRO np.u zachodnich sąsiadów...
Dołączona grafika

#18 BitTornado

BitTornado

    Medium Rank

  • Użytkownicy +
  • 278 postów
  • Lokalizacja:TorrentBytes

Napisano 23 12 2005 - 00:25

proponuję porównać ceny wersji windowsa XP - HE u nas i PRO np.u zachodnich sąsiadów...

Wyświetl post


I co wychodzi.Bo nie w temacie jestem.

#19 hecia13

hecia13

    Very Good Rank

  • Użytkownicy +
  • 1131 postów
  • Płeć:Kobieta

Napisano 23 12 2005 - 00:36

Najbardziej rozbrajające są te ich stwierdzenia, że firma "tyle traci na pirackim oprogramowaniu". Bzdura! Ten, którego nie stać - nie kupi. Zamiast Windowsa zainstaluje Linuksa (w tej chwili jest dużo łatwiejszy w obsłudze), zamiast MS Office - Open Office, etc., etc. I nie opowiadajcie bzdur, że nie ma odpowiedników - są, od niedawna siedzę na Linuksie, czytam wszelakie fora i dopiero teraz widzę, co straciłam... I teraz dopiero zaczynam to odrabiać. Komputer to moje narzędzie pracy - jako tłumacz korzystam z edytora tekstów, który musi być dobry. Open Office jest w tej chwili naprawdę bardzo dobry, w niektórych kwestiach nawet lepszy od MS Office'a. Jedynym problemem są słowniki robione pod Windowsa, ale myślę, że to też się wkrótce zmieni. Windowsa jeszcze mam :) , z różnych względów, ale naprawdę nie chce mi się na niego przełączać, praca z Linuksem jest tysiąc razy przyjemniejsza :) Poza tym ja za mojego Linuksa zapłaciłam - kupiłam wersję box Mandrivy 2006 Power Pack, i co? Za ok 200 zł mam wszystko, czego mi trzeba (a nawet i więcej) pełny sofware do wszelkich zastosowań, mogę sobie instalować na wszystkich komputerach jakie mam, i po zmianie płyty głównej nie musze wykupywać nowej licencji. Mogę również ściągnąć wersję Free, albo kupić Official z dodatkowymi programami za 35 zeta z pisemkiem. Chyba nie trzeba komentarzy. A mit o tym jaki to Linux jest skomplikowany można sobie darować. Mnie wystarczył tydzień na poznanie systemu, nauczenie się obsługi konsoli i innych rzeczy. Jakby tak wdrażać Linuksy w szkołach, Bill poszedłby z torbami.
The Cylons were created by man...
Dołączona grafika

#20 Sosek

Sosek

    Very Good Rank

  • Użytkownicy +
  • 1558 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Bielanbyn

Napisano 23 12 2005 - 10:01

swojego czasu u sąsiadów pudełkowa wersja windowsa XP pro była tańsza niż polski OEM XP Home Edition :)
co do linuxa i jego aplikacji - zgadzam się, ale... ale część urządzeń (np. mój modem kablowy) nie działa z linuchem albo powoduje niestabilnosć tego superstabilnego systemu :). poza tym jest jeszcze nadal duzo progamów których odpowiedniki dla linuxa jeszcze nie powstały...
Dołączona grafika

#21 ewalrus

ewalrus

    Second Rank

  • Użytkownicy +
  • 149 postów

Napisano 03 01 2006 - 12:10

Oczywiście jest to kradzież - trzeba nazywać wszystko po imieniu,
nawet jak niepobieram to udostepniam, ot taka prywatna wojna...

#22 garuda

garuda

    First Rank

  • Użytkownicy
  • 18 postów
  • Lokalizacja:Białystok

Napisano 29 05 2006 - 19:03

Ciągłe uczucie nipokoju, że KTOś- czyli ...w jaki sposób WIELKIE MEDIA wykorzystują technologię i prawo, aby blokować kulturę i kontrolować kreatywność- po przeczytaniu książki "Wolna kultura" L. Lessig'a się ulotniło. Pozdrowienia dla sciągaczy i wysyłaczy.

#23 MtK

MtK

    First Rank

  • Użytkownicy
  • 13 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 31 05 2006 - 11:57

No moze i to jest kradziez. Ale ja lubie posluchac dobrej muzyki, od czasu do czasu obejrzec dobry film. A skoro moge miec za darmo sciagajac go z sieci to czemu nie? Bo kradziez? Spokojnie oni nie zbankrutuja.

A wasze porownania (cenowe) do innych panstw. Po co to? Ja jestem w Polsce, tutaj mieszkam i tyle, co mnie to, ze we Francji drozej.

Regards,
MtK

#24 hollow19

hollow19

    First Rank

  • Użytkownicy
  • 21 postów

Napisano 31 05 2006 - 19:22

temat poruszany jest od lat i jeszcze ani firmy fonograficzne ani producenci oprogramowania nie zrobiły nic konkretnego aby to ukrócić, należy tylko się z tego cieszyć że możemy praktycznie wszystko mieć za free. Czy firmy na tym tracą? Pewnie tak. Z mojej strony jednak rachunek jest prosty albo ściągne za free albo wogóle nie będe miał bo na oryginał mnie nie stać.

#25 ggbiba

ggbiba

    First Rank

  • Użytkownicy
  • 39 postów
  • Płeć:Mężczyzna

Napisano 02 06 2006 - 21:32

Ze ściąganiem jest trochę podobnie jak z paliwem.Gość stojący z płytami na
bazarze jest podobny do właściciela stacji z chrzczonym paliwem,ale trudno
nazwać złodziejem tego który leje olej opałowy do baku i wie, że to opał i
płaci jak za opał.Dystrybutorzy filmów,skarbówka - bez różnicy,to i tak haracz którego każdy chciałby uniknąć.Zawsze najgłośniej będą krzyczeć
ci z największą kasą.

#26 mortoss

mortoss

    Very Good Rank

  • Użytkownicy +
  • 919 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja::D

Napisano 03 06 2006 - 09:58

Czy firmy na tym tracą? Pewnie tak.


Bez przesady.. Moim zdaniem powolnymi krokami nadchodzą czasy OpenSource. W ciągu 10 lat zobaczymy jak rynek zdominuje wolne oprogramowanie.. spychając giganty rynku do defensywy. Podstawowym kapitałem przyszłych wytwórni/korporacji będą ludzie nie patenty, a źródłem przychodów nie licencje a wpływy ze sprzedanych kopii, szkoleń i profesjonalnego wsparcia.
:blink:
...Pamięci Jana Pawła II (1920-2005)...

#27 StarskyAl

StarskyAl

    First Rank

  • Użytkownicy
  • 2 postów

Napisano 03 06 2006 - 12:38

Witam wszystkich:]

ja spróbuje przedstawic swoje zdanie na ten temat:)
przestepcami jesteśmy to fakt:D

ALE... :blink:

co to za przyjemność oglądania filmu na 17calach z 4głosnikami??
lepsze kino?? jasne że tak...więc wychodzę z założenia że jesli będę chciał obejrzec np kolejne SW to pójdę na nie do kina;)
a sposób na blondynkę sobie zciągnę i wyłączę po 10min ogladania...proste
płyta mojego idola;) kosztuje w empiku 120zł:|
i trudno ją gdzie indziej dostać...no chyba że na zachodzie a najlepiej w UK wiec jak będę miał kase to ją na pewno kupię a 2 już mam:)
ale tak bardzo go nie kocham żeby słuchac 2 płyt więc...troche czegoś innego pozciagam:)

wydaje mi się że i tak jeśli wszyscy maja na dysku hity szakiry :blink: to z czegoś ona kupuje sobie chate za pare baniek itd:)
więc nie martwcie się zbytnio moi bracia, komu kochamy temu damy...kogo mniej i tak masy dadzą im zarobić...:(

gry tez kupuje oryginalne ale jak już kosztują po 20zł:D a i tych za dużo nie mam:P
bo po prostu nie stać mnie na to

nie wyobrażam sobie że piractwo liczone w miliardach dolarów zaszkodzi KONCERNOWI SONY, WARNER itd
wystarczy popatrzeć na gwiazdy estrady;P na MTV i tak dalej...
czy jakiś raper ma w swoim ENZO stalowe fele bo kolesie z osiedla jego dyskgrafie zciagneli??:(
to jest tak wielka machina której nikt nie zatrzyma i która nigdy nie upadnie BA będzie potężniejsza a jeszcze płacza o jakieś 4czy 5 $mld...



to że mam śmieszne 100GB muzy a śmieszne bo tyle to kupe ludzi udostępnia:)
to nie znaczy że musze mieć wyrzuty sumienia...
jak już mówiłem doceniam prace artystów i daję im zarobić jeśli tylko mogę.
ale nigdy nie bedzie nas tyle by mtv i hollywood splajtowało:)
zawsze jakaś panna się zakocha w jakimś enrique a koleś bedzie musiał mieć oryginalny kubek z cyckami pameli:)

co do darmowych programów to używam jak najbardziej:)
np Firefox. nie wydaje mi się żeby kolesie robili za darmo. to firma która znalazła dobrą i bardzo uczciwą metodę zarabiania choćby implementujac odpowiednie wyszukiwarki, portale itd.
google to przeciez tez firma:) za google adwords o ile wiem się płaci( reklamy)
i takiej firmie nie zależy żeby trzepac kase za konto pocztowe, przeglądarke, program pocztowy jeśli związuje cię w pewien nieformalny sposób z sobą...


pozdro i zyczę wszystkim wysokich transferów:)

#28 Colder

Colder

    Expert Rank

  • Użytkownicy +
  • 4164 postów

Napisano 03 06 2006 - 14:27

Wszystko co piszesz @StarskyAl jest ok, jednak niestety sąd nie uwzglednia takich realiów - Polskich realiów. I mimo ze coś jest drogie np płyta to udostepnianie jest w swetle prawa jest niedozwolone i argument ze coś jest za drogie dlatego sciągam jest dla sądu śmieszny.
Piractwo bedzie dopoki bedą rzeczy drogie, i nie dostosowane do polskich realiów, zarobków. Moze z czasem sie to zmieni, albo ludzi zaczną zarabiać wiecej albo rzeczy taniec - jednak jestem przekonany ze jesli jedna z tych rzeczy nastąpi to tylko to drugie. Owszem płace tez rosną ale inflacja robi swoje, przez co rzeczy też.

Jedyne z czego możemy sie cieszyć a co juz przytaczałem to "polskie realia" czyli sposoby i chęci scigania prywatnych uzytkowników za to ze sciągneli mp3 z sieci :blink: DLatego suma sumarów "szarzy userzy" którzy robią to only for fun wzasadzie nie muszą sie obawiać. Niech sie boją Ci co robia to for money :blink:
SERWERY PORT SZYBKOŚĆ FIREWALL
W wiadomosciach prywatnych i e-mailach, nie odpowiadam na problemy związane z eMulem. Jesli masz z nim jakiś kłopot, napisz na forum...

#29 barblask

barblask

    Good Rank

  • Użytkownicy +
  • 637 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Skąd? Ja wiem skąd

Napisano 06 06 2006 - 10:07

pomijajac kwestje kto na tym ile zarabia i dlaczego az tyle.
w polsce nowa gra kosztuje kolo 2oo zl, w uk kupuje to samo za 3o funciakow(okolo 2oo zl),jest jeden haczyk.te 3o Ă to pol mojej dniowki,a nie 1/4 miesiecznego wynagrodzenia w podobndj pracy. nie wymagajmy aby sony,m$bill,czy rockstar kierowali sie polskimi realiami. jestem goracym zwolennikiem tego aby w polsce byly wyzsze pensje, ale jesli jajoglowi beda myslec predzej o obnizeniu cen niedlugo bedzie mozna przezyc za 2o$ jak w chinach

pomija
=========
Błędy są naszym najskrytszym wyborem. Wiedz błądźmy, badźmy...

#30 9pm

9pm

    First Rank

  • Na emeryturze
  • 47 postów
  • Płeć:Mężczyzna
  • Lokalizacja:Antrim, Irlandia Północna

Napisano 07 06 2008 - 02:32

A przyłączę się do dyskusji, bo jest bardzo ciekawa, chociaż mało oryginalna, bo kwestia legalności wymiany plików drogą P2P to temat na niekończącą się książkę :D Osobiście nie widzę absolutnie niczego złego w ściąganiu muzyki z sieci, bo prawda jest taka, że często podoba mi się jakaś jedna konkretna piosenka i nie widzę sensu w kupowaniu całej płyty jakiegoś tam artysty, która może np. okazać się, poza tym jednym utworem, totalnym gniotem niewartym krążka, na którym została nagrana. Druga sprawa jest taka, że ściągając piosenki z sieci tak naprawdę nie okradam artysty, tylko co najwyżej wytwórnię płytową i szeroką rzeszę menedżerów żerujących na owym artyście, który sensowne pieniądze zarabia dopiero na trasach koncertowych, a nie akurat na wydaniu płyty.

Filmy: biorąc pod uwagę fakt, że mieszkam poza granicami kraju, to właściwie jest to dla mnie jedyna droga na obejrzenie jakiejś nowości z polskim lektorem, lub chociażby polskimi napisami. Owszem, znam angielski, nie mniej jednak nie tak perfekcyjnie jak sami Anglicy, czy Amerykanie, w związku z czym wyjście do kina na film mogłoby być dla mnie nieco kłopotliwe. A kiedy już jestem w kraju, to na ogół nie mam czasu na to, żeby wybrać się do kina na dwugodzinny seans.

Software: szczerze mówiąc, uważam, że nie po to został wymyślony internet, żebyśmy musieli za wszystko rzygać horrendalne pieniądze. Ceny, które proponuje np. firma Microsoft za swoje często niedopracowane i wadliwie działające produkty, to delikatnie mówiąc zdzierstwo i bezczelne wyciąganie pieniędzy od ludzi. Kupiłem niedawno nowy komputer z preinstalowaną Vistą i jest to pierwszy komputer, na którym mam oryginalny i certyfikowany system, na wszystkich poprzednich zawsze miałem piraty. Dlaczego? Z bardzo prostej przyczyny. Na domowy użytek niepotrzebny mi system, który kosztuje 500 zł. A za tą cholerną Vistę w życiu nie dałbym złamanego grosza, chociażby ze względu na explorera, który wywala się co godzinę.

Podsumowując: nie uważam, żeby ściąganie muzyki, filmów, czy software'u na własny użytek było grzechem godnym potępienia. Nie zarabiam na tym, że ściągnę sobie jakąś piosenkę czy film. W kwestii software'u, nie zamierzam płacić za coś, co jest zje***ne, niedopracowane, bądź działa wadliwie, a jego producent życzy sobie za swoją syfiastą robotę zbyt wygórowanej kwoty. Trzeba wiedzieć, za co się bierze pieniądze. Czy mam "nielegalną" muzykę i filmy? Tak, mam ich od cholery. Słucham i oglądam często.




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych